IZABELA

Izabela Pietraszewska zmarła 12.12.2022 r.

Kochana Izuniu na zawsze pozostaniesz w naszych sercach i wspomnieniach.

Spoczywaj w pokoju.

Moje życie to zawsze bycie gdzieś z tyłu. Niepełnosprawność przez pewien czas brzmiała dla mnie jak wyrok. Nie mogłam pogodzić się z tym, jak wiele ograniczeń spotykam na swojej drodze. Ludzie patrzyli na mnie, wytykali mnie palcami, a ja… coraz bardziej zapadałam się w swój własny świat. Świat, w którym jestem zupełnie normalna.

Dziecięce porażenie mózgowe. Mogłoby się wydawać, że z tego się wyrasta, że to chwilowe przypadłości. Niestety, mimo że jestem już dojrzałą kobietą, wciąż borykam się z jego konsekwencjami. Nie chodzę, na co dzień zmagam się z potwornym bólem. Kiedy byłam małą dziewczynką, bawiąc się lalkami, czytając książki, wyobrażałam sobie, że to ja. Całkowicie sprawna dziewczyna, która ma przed sobą mnóstwo możliwości. Możliwości samodzielnego wyjścia z domu, uczestniczenia w “dziewczyńskich” sprawach. Bardzo zazdrościłam moim szkolnym koleżankom prostych czynności, lekkości, z jaką je wykonywały. Ja zawsze musiałam się z czymś zmagać, walczyć…

Izabela Pietraszewska

Z upływem lat zaakceptowałam to, że nigdy nie będę w pełni sprawna. Kiedy zgłębiałam historie innych ludzi poznanych przez internet, przekonałam się, że nie należy tak traktować niepełnosprawności. Że jestem zwyczajną dziewczyną, tylko trochę “inną”. Na moją chorobę nie ma lekarstwa, ale od lat zauważam, że regularna rehabilitacja i ćwiczenia działają cuda dla mojej sprawności. Kilkakrotnie miałam okazję uczestniczyć w turnusach rehabilitacyjnych. Efekty były niesamowite – jeszcze przez kilka tygodni odczuwałam pozytywne skutki. Bez bólu, uciążliwych dolegliwości, skurczy – to wszystko było jak prezent od losu. Możliwość wykonywania codziennych czynności bez utrudnień dodawało mi skrzydeł.

Moja sprawność jest ograniczona, ale mam szansę na zachowanie części możliwości. Moją jedyną szansą jest intensywna rehabilitacja. Turnusy i zajęcia poza domem prowadzone pod okiem specjalistów to dla mnie wybawienie. Na co dzień mieszkam z mamą, która mimo wieku i własnych dolegliwości zdrowotnych wspiera mnie na każdym kroku. Nie ma słów, którymi mogłabym jej podziękować za codzienną opiekę, wsparcie, ocieranie łez, kiedy było naprawdę ciężko.

Historia Izabeli w TVP 3 – ok. 11 minuta Faktów Wrocław

https://wroclaw.tvp.pl/39921612/12112018-1830

Izabela Pietraszewska

Kiedy patrzę na ludzi w moim wieku, trochę im zazdroszczę. Mają rodziny, mnóstwo spraw i skupiają się na realizacji kolejnych celów. Ja żyję trochę w świecie książek i historii tworzonych w literackiej fikcji, uwielbiam filmy, jestem aktywna w internecie. Jestem aktywna tam, gdzie mogę, bo każde wyjście na zewnątrz wiąże się z niesamowitym wysiłkiem. Szczególnie że oba wózki inwalidzkie, z których korzystam, są już bardzo wysłużone, dlatego potrzebuję pomocy! Bez Waszego wsparcia nie mam szans na poprawę mojego stanu. Jesteście moją ostatnią deską ratunku – bez Was nie ruszę po raz kolejny do walki z chorobą. Liczy się każdy dzień! Im dłuższa przerwa w rehabilitacji, tym gorzej. Nie byłam na turnusie tak długo, że już zapomniałam, jak to jest żyć bez bólu. Nigdy nie prosiłabym o wsparcie, gdyby nie było to konieczne. Proszę, pomóżcie mi sobie przypomnieć, jak to jest żyć bez bólu, cierpienia, bez troski że moje nogi odmówią pracy.

Kocham życie, mimo że czasem upadam. Codzienna walka z chorobą, niepełnosprawnością, ograniczeniami nie zabija mojej energii, wręcz przeciwnie. Moim największym przeciwnikiem jest ból. Paraliżujący, dotkliwy, przenikający, powodujący że mam ochotę zapaść się w sobie… Boję się tylko dwóch rzeczy. Tego, że nie będę mogła się podnieść, stanę się całkowicie zależna od innych. I śmierci… Nie swojej. Mamy, która jest moją opoką, wsparciem i przepustką do świata.

Skip to content